Badania przesiewowe w przedszkolu


Wrzesień, nowy rok szkolny, nowe wyzwania, nowe możliwości. Czas wrócić do powakacyjnych obowiązków i do pracy. Wrzesień to też czas na badania przesiewowe w przedszkolach, by tę pracę na najbliższy rok sobie zapewnić. Nie powiem Wam jak wygląda badanie przesiewowe w każdym przedszkolu, jaki jest standard pracy i minimalny czas przeznaczony na dziecko w konkretnej grupie, bo ile placówek, ilu logopedów, ile dzieci tyle sposobów 😉 Opowiem Wam za to jak wygląda to u mnie, z perspektywy przedszkola publicznego i prywatnego.

O ile podczas spotkań indywidualnych czasu na zabawy z dzieckiem jest dużo więcej, a diagnoza może trwać nawet kilkadziesiąt minut w przedszkolu ten „czas” jest mocno ograniczony. Dlaczego? Realia są brutalne: dzieci w placówce jest kilkadziesiąt, czasem kilkaset – logopeda jeden, a tzw. przesiewówki trzeba zrobić jak najszybciej, by wyselekcjonować dzieciaki do właściwej terapii i  zacząć działać.

Badania przesiewowe – przygotowanie

Do badań przesiewowych w przedszkolu przygotowuję się nieco wcześniej. Pierwszym krokiem jest zawsze kontakt z rodzicem – w moim przypadku jest to kontakt papierowy 🙂 Zostawiam w przedszkolu informację o badaniu (kiedy się odbędzie, w jakich godzinach, jaki jest jego koszt itp.) wraz ze zgodą, którą muszę otrzymać od rodziców, aby dziecko w spotkaniu uczestniczyło. Mam zgody – mogę działać.
Do samego badania potrzebuje oczywiście kilku niezbędników. Mam swoje sprawdzone już testy którymi się wspomagam, zabawki i pomoce, które wykorzystuję oraz autorskie materiały pomagające mi szybko sprawdzić na jakim poziomie funkcjonuje mały pacjent.

Do testów, które śmiało mogę Wam polecić należy Kwestionariusz badania mowy autorstwa Grażyny Billewicz i Brygidy Zioło – przyjemna dla oka książeczka, z obrazkami malowanymi jakby przed chwilą. Duże rysunki, białe tło, prosta szata graficzna (momentami sprawiająca dzieciakom problem gdy np. ziemniak jest kamieniem), ale mimo tego lubię z nią pracować, dzieciaki też fajnie reagują, a w kwestiach spornych mamy często niezły ubaw.
W podobnym tonie stworzony został Test do badań przesiewowych dla dzieci w wieku przedszkolnym Iwony Michalak-Widery – jest nieco nowocześniejszy, a zamiast rysunków mamy zdjęcia przedmiotów, ale nadal bardzo przyjemny w odbiorze. Dodatkowo autorka zadbała o krótki wstęp merytoryczny, kolorystyczny, bardzo klarowny podział na grupy wiekowe i zestaw ćwiczeń sprawdzających sprawność aparatu artykulacyjnego. Na końcu znajdziemy też gotowy arkusz badania, wywiad z rodzicem oraz podsumowanie diagnostyczne.

Ostatnio korzystałam także z Logopedycznego kwestionariusza obrazkowego i powiem Wam szczerze, że jest to połączenie obu wcześniejszych testów z rozszerzeniem badania o rozumienie pytań, poleceń, przyimków, narracji, gramatyki i bardzo bardzo bardzo ułatwia pracę zwłaszcza, gdy dzieciaków jest sporo, a czasu jak na lekarstwo.

Samodzielnie przygotowałam sobie do tych konkretnie testów własne arkusze z tabelkami dla poszczególnych głosek oraz umiejętności ogólnorozwojowych, mam też miejsce na notatki własne czy uwagi o nietypowym zachowaniu. Przy okazji rozmowy z dzieckiem sprawdzam tor oddechowy, dzięki ćwiczeniom artykulacyjnym mimochodem oceniam długość wędzidełka, budowę zgryzu oraz stan migdałków podniebiennych. Sprawdzam też szybko lateralizację ręki, oka, ucha i nogi.
Wszystkie notatki mieszczą się na jednej kartce A4 i muszą być dla mnie przejrzyste, bo na ich podstawie później dokonuję oceny dziecka, która trafia do rodziców.

Pamiętajcie, że badanie przesiewowe jak sama nazwa wskazuje jedynie selekcjonuje dzieci, którym należałoby przyjrzeć się bliżej, które wymagają dalszej diagnostyki i podjęcia działań, więc podczas takiego spotkania (które nomen omen trwa kilkanaście minut) nie uda się sprawdzić wszystkiego.

Jak wygląda badanie przesiewowe w przedszkolu?
W przedszkolu państwowym grup i dzieci do przebadania jest znacznie więcej niż w placówce prywatnej, a czasu jak na lekarstwo. Gdybym miała liczyć tempo pracy albo momenty przeznaczone dla jednego dziecka myślę, że przy współpracującym maluchu bez problemu schodzę poniżej 30minut. Dużo? Mało? Sami oceńcie.
Zabieram dziecko do swojego przedszkolnego gabinetu (napiszę Wam osobny post o tym, jakie triki stosuję, by zachęcić i przekonać malucha, gdy nie do końca chce ze mną pójść) i zaczynamy działać. Starszakom tłumaczę, że będziemy oglądać książkę z obrazkami, porozmawiamy i chwilę się pobawimy, z młodszymi dziećmi szukam skarbów w moim pudełku i odkrywam kolejne zabawki – zwykle idzie gładko.

W czasie gdy oglądamy książkę, proszę oczywiście żeby dziecko nazywało lub opisywało obrazek i sprawdzam artykulację, ale zadaję też do rysunków różne pytania, proszę o wskazanie jakiegoś szczegółu, skojarzenia, wyjaśnienia zaistniałego zjawiska. Robię to z dwóch powodów 😉 nazywanie obrazków w większości przypadków da mi obraz realizowanych głosek, ale nadal będzie to mowa bierna (zdarza się, że dziecko mocni pilnuje się z wymową, bo np. chodziło już wcześniej do logopedy i wie, że tak trzeba), a rozmawiając z maluchem kontroluję jego mowę spontaniczną, rozumienie pytań, poleceń, myślenie i dodatkowo upewniam się czy dana głoska pojawia się też w samodzielnych wypowiedziach.
Później wspólnie wygłupiamy się robiąc śmieszne miny, bawimy się zabawkami, czasem pomaga nam pacynka, czasem dodatkowe obrazki, czasem lustro i właściwie to wszystko. Podczas całego spotkania dyskretnie obserwuję dziecko, zwracam uwagę na kontakt wzrokowy, na nawiązaną relację, na rozumienie, patrzę jak oddycha, którą ręką manipuluje, które oko przykłada do lupy w poszukiwaniu szczegółów – patrzę, bo wszystko ma dla mnie znaczenie.

Wyniki wstępnej diagnozy przedstawiam Rodzicom zwykle kilka dni po spotkaniu z dzieckiem, tutaj również przygotowałam własny arkusz przedstawiający przebieg, a właściwie wyniki badania. Nie rozpisuję się w nim zanadto, bo jeśli dziecko wymaga dalszej diagnostyki muszę spotkać się z rodzicem osobiście, a jeśli rozwój nie budzi zastrzeżeń na opinii widnieje jasny i rozumiały dla laika komunikat.



A Wy jak radzicie sobie z badaniami przesiewowymi? Macie swoje sprawdzone testy i metody? Może Wasze dziecko uczestniczyło w takiej diagnozie? Podzielcie się koniecznie swoją opinią w komentarzu 🙂

Pamiętajcie, że możecie mnie spotkać także na FB: www.facebook.com/loogomowa
oraz na Instagramie: www.instagram.com/loogomowa

13 thoughts on “Badania przesiewowe w przedszkolu”

    1. To zależy od formy badania, czy są to luźne obserwacje np. w czasie zajęc przedszkolnych czy każde z dzieci spotyka się z logopedą indywidualnie bądź w mniejszych grupach. Zwyjle na taką wstępną ocenę rozwoju mowy wystarcza kilkanaście minut 🙂

  1. Dzień dobry. Czy jakiś odgórny przepis reguluje czy logopeda ma obowiązek przekazać rodzicom informację o wyniku badania przesiewowego? Rodzice z grupy mojego dziecka takich informacji nie dostali, Dopiero jak wczoraj (6 czerwca) odwiedziłam panią logopedę, bo marwi mnie, że syn nadal nie wymiawia głoski „l”, to okazało się, że już w listopadzie zgiagnozowała u niego wadę wymowy i skrócone wędzidełko wargowe. Na moje pytanie dlaczego nie przekazała informacji wcześniej odpowiedziała lekceważąco, że to przecież nic takiego, i że ona w zasadzie nie wie dlaczego te karteczki dla rodziców nadal są w skoroszycie.
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

  2. Bardzo ważny artykuł dotyczący badań przesiewowych w przedszkolu. Bardzo się cieszę, że istnieje taka możliwość diagnozowania problemów u dzieci w tak młodym wieku. To pozwoli na wcześniejsze rozpoznanie i leczenie ewentualnych trudności rozwojowych. Ważne jest zwrócenie uwagi na to, że badania przesiewowe nie zastępują wizyt u specjalistów, ale mogą być cennym narzędziem w identyfikacji potrzeb dzieci.

  3. Dzień dobry, mając pod opieką 300 dzieci (praca w dwóch przedszkolach) wrzesień i październik to dla mnie masakrycznie wyczerpujące dni i noce. Wszystkie dzieci muszę przebadać, również kontrolnie te, które chodziły na terapię, bo czasem 2-3 miesiące bez terapii (wakacje) i mamy regres 🙁
    Jak sobie ułatwiacie pracę z tworzeniem informacji dla dyrekcji, nauczycieli-wychowawców i rodziców?
    Od 5-lat obserwuję u dzieci w wieku przedszkolnym pogorszenie się jakości wymowy. Coraz więcej 3-latków z ORM i „międzyzębówką” trafia do przedszkola. Co roku mam ok. 70% dzieci z wadami wymowy. „Smartfonowe dzieci” mają wyćwiczone kciuki ale języki w opłakanym stanie.
    Wracając do sedna. Dyrektorowi i nauczycielowi piszę w raporcie zbiorczym z badań np.
    (4-latek) – wada wymowy –
    Wymowa interdentalna:
    – sygmatyzm interdentalny głosek syczących,
    – sygmatyzm interdentalny głosek ciszących,
    – parasygmatyzm interdentalny: zastępowanie głosek szumiących syczącymi,
    – pararotacyzm fizjologiczny,
    – niska sprawność artykulatorów.
    Zgryz: prawidłowy, zęby mleczne.
    Niestety, rodzicom to nie wystarczy i muszę każde „hasło” wyjaśnić:
    – sygmatyzm interdentalny głosek syczących tj. seplenienie międzyzębowe głosek [s, z, c,dz];,
    – sygmatyzm interdentalny głosek ciszących tj. seplenienie międzyzębowe głosek [ś, ź, ć, dź];,
    – parasygmatyzm interdentalny: zastępowanie głosek szumiących [sz, ż, cz, dż] głoskami syczącymi [s, z, c, dz]
    wymawianymi międzyzębowo,
    – pararotacyzm fizjologiczny, tj, norma rozwojowa (r = l)……….. itd.
    Pracując w przedszkolu od 8.00- 13.00 (w praktyce zostaję dłużej: dokumentacja, wpisy do zeszytów)
    nie mam możliwości spotkać się z wszystkimi rodzicami indywidualnie (300 dzieci).
    Zapraszam na konsultacje rodziców dzieci z „najcięższymi” wadami.
    Czy Wy też piszecie tak obszernie?
    Trzymacie się nazewnictwa jednej klasyfikacji wad wymowy, czy mieszacie np. seplenienie, parasygmatyzm, pararotacyzm czy reranie, kappacyzm itd.
    Pani Kasiu, przepraszam za tak długi wpis, ale może Pani lub inna logopedka podpowie mi jak ułatwić sobie życie w czasie diagnoz. Pozdrawiam serdecznie, Maria

    1. Pani Marysiu ogrom i niewątpliwy nadmiar dokumentacji przytłacza chyba każdego logopedę, bo papierów koniec końców jest cała masa.
      Zacznę troszkę od końca 🙂 Staram się nie używać specjalistycznych nazw w informacji dla Rodzica – nakreślam jedynie z czym dane dziecko ma problem (np. brak głosek szumiących SZ Ż Z DŻ, brak głoski K) i dodaję kilka słów o budowie i sprawności narządów mowy. Na końcu pojawia się informacja czy dziecko wymaga terapii i prośba o kontakt – jeśli Rodzic chce coś skonsultować, o coś zapytać, czegoś dowiedzieć zadzwoni albo zjawi się w gabinecie.

      Dokumenty dla dyrekcji to już sprawa mocno indywidualna, do ustalenia z daną placówką. Jedni będą chcieli szczegółowych sprawozdań tylko z przebiegu diagnozy, inni jedynie listy dzieci zakwalifikowanych na terapię, a jeszcze inni dokumentowania każdego ze spotkań w dzienniku zajęć. Warto zapytać jakie wymogi ma przedszkole, by nie dokładać sobie niepotrzebnej pracy. Osobiście staram nie powielać dokumentacji i tworzyć jej jak najmniej, robiąc tylko to co niezbędne. Powodzenia!

      1. A można prosić o taki przykładowy opis informacji dla rodziców? wszędzie tylko wzory arkuszy do wypełnienia, a logopedzi, którzy zaczynają pracę maja problem z napisaniem takiej informacji w obawie, że popełnia jakiś błąd.

  4. Witam serdecznie, ciekawy artykuł – krótko, zwięźle i na temat. Interesuje mnie przykładowy opis wstępnej diagnozy przedstawianej Rodzicowi? Udaje się Pani spotkać z wszystkimi rodzicami ?

    1. Dziękuję 🙂
      Wstępna diagnoza to dosłownie kilka zdań w formie tabelki – mój własny arkusz widać na ostatnim ze zdjęć.
      Jeśli dziecko nie ma wskazań do podjęcia terapii rodzice przychodzą osobiście tylko po odbiór opinii bądź odbierają ją od opiekuna grupy.

      Z rodzicami dzieciaków objętych terapią staram się spotkać osobiście i utrzymywać stały kontakt, choćby telefoniczny. Z większością się to udaje 🙂

      1. Super pomocna odpowiedź i przydatny blog szczególnie dla początkujących. Nie myślała Pani o udostępnieniu kart badań do wglądu?

  5. U mnie wygląda to bardzo podobnie. Pracuję w przedszkolu publicznym i państwowym, z tym, że nie wymagam zgód na badanie, czy to źle? Dyrekcja na początku roku informuje rodziców o planowanych badaniach. Jestem początkująca w tym zawodzie i mimo, że często wiem z czym zmaga się dziecko, zawsze największy problem sprawia mi nazwanie problemu. Nie wiem do końca co powinnam, a co nie, pisać w diagnozie dla rodzica i dla dokumentacji szkoły. Często zastanawiam też się jak to dobrze ująć w słowa. Może dałoby się z Pani strony stworzyć taki wpis z najbardziej przydatnymi/najczestszymi terminami, które wykorzystuje Pani w opisie badania? Mam na myśli te podstawowe badania. Myślę, że taki post przydałby się także rodzicom. Ja zawsze piszę do rodziców w języku mniej logopedycznym. Wiem, że są logopedzi, którzy potrafią pisać terminami logopedycznymi i wtedy rodzic nie rozumie. To luźna propozycja z mojej strony, choć mam cichą nadzieję, że może znajdzie swój odzew. Pozdrawiam, Magda.

    1. Pani Magdo dziękuję za tak wyczerpujący komentarz. Jeśli chodzi o zgody dla mnie są istotne, ponieważ w badaniach nie uczestniczą wszystkie dzieciaki – to już kwestia ustaleń z placówką, w której Pani pracuje oraz Rodzicami.
      Terminologii mocno specjalistycznej w opinii po badaniach przesiewowych staram się nie używać – najważniejsze jest, by zasygnalizować problem, a szczegóły wytłumaczyć podczas rozmowy z rodzicem. Postaram się napisać o tym w najbliższym czasie.
      Pozdrawiam ciepło, Kasia.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart
Scroll to Top