Dziecko nie potrzebuje stymulacji. Ono potrzebuje Ciebie!

Kupuj tylko zabawki interaktywne wspierające rozwój mowy, wybieraj edukacyjne bajki na tablet dla najmłodszych, kup książeczki kontrastowe sterowane dźwiękiem, zobacz muzyczny stoliczek do nauki pierwszych słów, dla synka zestaw małego elektronika smartfonik i pilocik, dla córeczki gadający miś albo myszka, rewelacyjna świecąca kula do nauki czworakowania.. brzmi znajomo?
To tylko niewielka część haseł i sloganów reklamujących w ostatnich tygodniach zabawki dla dzieci. Reklamują je WSZYSCY w tv śniadaniowej, w radiu, w gazetach, w przerwach reklamowych, na parentingowych blogach, na instagramie, na facebooku – dosłownie wszędzie, reklamują i zachwalają w niebo głosy.

Współczesny rodzic, baa każdy rodzic chce przecież dla dziecka jak najlepiej więc jeśli zachwalają i polecają kupić edukacyjną grę, multimedialny program do nauki języków albo zapisać malucha na szereg zajęć dodatkowych zrobi to, by wspierać jego rozwój, by dziecku było łatwiej i lepiej. Przecież skoro mówią o tym w popularnych programach, piszą na blogach, obwieszczają w tv to chyba ktoś bierze za to odpowiedzialność, można temu wierzyć i trzeba posłuchać. Przecież te osoby są modne, znane, popularne, mają piękne, mądre i zadbane dzieci, są wykształcone w swoich dziedzinach więc trzeba im ufać.. bez dwóch zdań. A ja na przekór swoje dwa zdania wtrącę!

Modna w ostatnim czasie stymulacja rozwoju dziecka stała się tak popularna, że stymulować chcą wszyscy i wszystko. Stymulujemy więc mowę, rozwój ruchowy, percepcję wzrokową i słuchową, ćwiczymy pamięć, szlifujemy języki obce, kupujemy te wszystkie polecane zabawki, książeczki, bajki, gadżety i zapełniamy dziecku plan dnia niemal co do minuty. Nie zastanawiając się nad jednym czy naszemu maluchowi to wszystko jest potrzebne i niezbędne? Czy nasze dziecko zacznie dzięki temu mówić? chodzić? rozumieć? komunikować się?

Rozróżnić musimy dwie sprawy. Stymulacji, a właściwiej mówiąc wspierania rozwoju, dodatkowych działań, zajęć czy terapii bez wątpienia wymagają dzieci z zaburzeniami (autyzmem, afazją, opóźnieniem w rozwoju mowy, dysleksją, zespołem Aspergera i tak dalej) oraz dzieci z grupy wysokiego ryzyka np. wcześniaki. Ich rozwój narażony jest na nieprawidłowości czy opóźnienia już na starcie, trzeba go więc monitorować i wspierać, by wszystkie sfery mogły rozwijać się zgodnie z oczekiwaniami.

Dzieci zdrowe natomiast, bez “skazy” rozwojowej stymulują się same. Poznając świat, bawiąc się, obserwując otoczenie, ucząc się i próbując nowych rzeczy same dla siebie są najlepszym nauczycielem, a zadaniem rodzica jest im ten rozwój po prostu umożliwić. Nie trzeba do tego edukacyjnych układanek, świecących i grających sprzętów muzycznych, emitujących tysiące kolorów i dźwięków zabawek, setek zajęć dodatkowych ani programów multimedialnych. Potrzeba za to obecności żywej osoby, spokoju, czułości, miłości i zainteresowania.
Dziecko nie potrzebuje stymulacji, ono potrzebuje Ciebie. Potrzebuje narzędzi, którymi może samodzielnie manipulować. Potrzebuje dźwięków, które może samodzielnie wydobyć i wyciszyć (nie za pomocą jednego kliknięcia czy naciśnięciu guzika). Potrzebuje zabawek, które nie narzucają jednej konkretnej aktywności, ale takich które wymuszają reakcje i aktywne działanie dziecka, by wprawić je w ruch, by pokonać przeszkodę, by je zatrzymać.
Dając dziecku gotowe rozwiązania ograniczasz jego wyobraźnię. Dając gadającego misia sprawiasz, że nie ono mówi – mówi miś. Dając grający tablet sprawiasz, że nie ono wydaje i wydobywa dźwięk – robi to tablet. Dając migoczące piłki sprawiasz, że skupia się na wyłącznie na światełkach, a nie na tym że piłkę można rzucić, złapać, turlać i poruszać się za nią. Sadzając dziecko przed tv na długie godziny odcinasz je od świata.

Dziecko potrzebuje, by do niego mówić, by pokazywać i opowiadać mu świat, by z nim rozmawiać, by się z nim bawić się, by próbować nowych rzeczy, by wspólnie spędzać czas i być blisko. Nic więcej..

Nie neguje w żaden sposób zajęć dodatkowych typu basen, taniec czy warsztaty plastyczne, nie mam nic przeciwko lekcji angielskiego albo zajęciom z wczesnej nauki czytania. Nie mylmy jednak twórczej, aktywnej i rozwijającej zmysły zabawy z biernym kilkaniem w ekran albo przypadkowym uderzaniem w guziki.
Nie
 dajmy się zwariować, nie popadajmy w skrajności “modnej” stymulacji, nie zabierajmy dziecku kontaktu z drugim człowiekiem podsuwając mu w zamian jedynie nadmiar bodźców, których i tak mamy wokoło stanowczo zbyt dużo. Dajmy otwartą na pomysły głowę, dajmy możliwość popełniania błędów, dajmy szansę na rozwój zamieniając “modne na mądre” (cyt. KREATIMO).




Przeczytane? Fantastycznie! Dziękuję za poświęcony czas 🙂
Zapraszam Cię także na mojego FB: www.fb.com/LoogoMOWA
oraz Instagram: www.instagram.com/loogomowa
DO ZOBACZENIA <3

Udostępnij znajomym

8 komentarzy

  1. Bardzo to rozsądne i mądre.

  2. Dla mojej córki przez prawie 2 lata najlepszą i najbardziej uniwersalną zabawką były kolorowe kubeczki do ustawiania w piramidę – używala jej do wielu zabaw : służyły do “picia”, segregowania kolorowych pionków, zabawy w sklep i wielu innych, które ona wymyślała

  3. Najlepsza zabawka mojego 1,5 rocznego syna to garnek i łyżka, miseczki, zabawki go nie bawią, tylko ewentualnie piłeczki i oczywiście książeczki.

    Artykuł godny polecenia.

    Pozdrawiam

  4. Nie jestem rodzicem. Natomiast kupując prezenty dla bratanków tylko raz wybrałam ciuchcię na baterie. Mnie osobiście dźwięki wydawane przez te zabawki irytują, melodyjki o dziwnym brzmieniu i ta intonacja z nagrań… blee. Wręczając prezent, szepnęłam bratu, że baterie może wykąć już wieczorem 😂

  5. Dziękuję za podzielenie się;) Dobrze, że Pani napisała.

    1. Cała przyjemność po mojej stronie, pozdrawiam 🙂

  6. Każdy rodzic powinien to przeczytać !

    1. Mam nadzieję, że choć kilkoro z nich dostrzeże magię zwyczajnych zabawek 🙂 Pozdrawiam!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*