O tubkach i musach z punktu widzenia logopedy


Znów głośno zrobiło się o produktach dla dzieci, ostatnio na tapecie są słynne tubki czekoladowe i musy owocowe dostępne w marketach, tuż przy kasie, na wyciągnięcie ręki. Kuszą rodzica, kuszą dzieci, a producenci licytują się o wartości odżywcze, o zawartość owoców, o ilość mleka, o smak, o kolor i całą masę korzyści jakie owy smakołyk ma przynieść tuż po zakupie. O ile z zawartością i wartością tego co w środku nie zamierzam wchodzić w polemikę (dla odważnych polecam czytać składy) tak o formie samego opakowania czyli słynnej już tubki oraz konsystencji tego co w środku nieco Wam powiem.

Dziecko rodzi się z naturalnym odruchem ssania, niezbędnym do przetrwania w nowym, nieznanym mu jeszcze świecie. Ssanie daje pokarm, daje poczucie bezpieczeństwa, uspokaja, wycisza. Przychodzi jednak czas gdy nasz maluszek dojrzewa, dojrzewa też jego układ nerwowy i układ pokarmowy, zmieniają się potrzeby i możliwości anatomiczne. Ssanie jest nadal ważnym elementem, ale obok niego pojawić się powinny też inne, bardziej dojrzałe funkcje, które pozwolą naszemu maluszkowi na rozwój, na zdobywanie kolejnych umiejętności i nabywanie różnych doświadczeń.

Przychodzi więc czas na pierwsze jedzenie łyżeczką, na próby zgarniania pokarmu i intensywnej pracy warg, na pierwsze żucie i gryzienie nowych konsystencji, na odgryzanie, rozdrabnianie i połykanie bardziej dojrzałe niż jeszcze kilka miesięcy temu. Wszystko to ma swój czas, by dziecko mogło się rozwijać, by rozwijać się mogła jego żuchwa, szczęka i podniebienie, by ćwiczyć mógł język, by dawne odruchy były zastępowane nowymi, bardziej złożonymi i niezbędnymi do osiągania kolejnych etapów. I tak samo jak od mleka powinniśmy przejść do innych płynów i pokarmów stałych o różnej konsystencji, tak ssanie powinno być „wyparte” przez gryzienie, żucie i picie z kubka otwartego.

Bezapelacyjnie i stanowczo będę twierdzić, że umiejętność picia z kubka otwartego oraz zróżnicowany trening gryzienia i żucia jest podstawą do prawidłowego rozwoju zgryzu, profilaktyką ortodontyczną i stomatologiczną oraz warunkiem koniecznym dla prawidłowego rozwoju mowy pod względem jakościowym. Mówiąc prościej i w dużym skrócie: jeśli dziecko dobrze gryzie, dobrze żuje i dobrze pije będzie też prawdopodobnie dobrze mówić!


Czemu więc wszelkiego rodzaju tubki, rurki, bidony, słomki i niekapki są delikatnie mówić nielubiane przez logopedów (stomatologów i ortodontów resztą też)? Ponieważ skutecznie zaburzają, a w niektórych przypadkach nawet uniemożliwiają rozwój wyższych i bardziej złożonych czynności prymarnych. Jak? Umiejscowione na długo w buzi dziecka:

  • zatrzymują język na dnie jamy ustnej uniemożliwiając mu ruch ku górze oraz kształtowanie i utrzymywanie prawidłowej pozycji spoczynkowej języka
  • pobudzają i utrwalają ruchy ssące, które z czasem powinny być zastąpione wyższymi funkcjami takimi jak poprawne gryzienie i żucie
  • nie angażują do pracy mięśnia okrężnego ust, wargi stają się więc wiotkie – w efekcie obserwujemy osłabione napięcie mięśniowe, stale otwartą buzię i oddychanie ustami
  • uniemożliwiają wypracowanie szerokiej pozycji języka i prawidłowego sposobu połykania (typu dorosłego)
  • wzmacniają tendencję do wkładania języka między zęby lub dziąsła co prowadzić może do utrwalania bądź nasilenia wad wymowy, w tym seplenienia
  • powyższe czynniki zaś negatywnie wpływają na rozwój aparatu artykulacyjnego powodując m.in. wady zgryzu

Wracając do samych tubek (mechanizm pobierania pokarmu czy płynu jest bardzo podobny do rurki, butelki z dziobkiem i niekapka) warto też dwa słowa powiedzieć o zawartości i konsystencji samego musu. O ile kilkumiesięcznemu dziecku, które uczy się jeść możemy w ten sposób rozszerzać dietę tak dziecko kilkunastomiesięczne, a już na pewno dziecko kilkuletnie powinno radzić sobie z gryzieniem stałych pokarmów, więc po co je uwsteczniać dając mu zmiksowane jabłko zamiast jabłka w kawałku? O koordynacji ręka-oko i treningu sprawności manualnych w trakcie samodzielnego jedzenia nawet nie wspominam.

Dziecko musi gryźć i żuć! Musi używać zębów, dziąseł, języka, warg, policzków i całej jamy ustnej – to wszystko potrzebne jest nam do mówienia. Dając maluchowi możliwość jedzenia (nie tylko papek, musów, rozdrobionych kawałeczków obiadu) fundujesz mu darmowy i najlepszy trening umiejętności artykulacyjnych i zapobiegasz rozwojowi wad wymowy czy wad zgryzu. To chyba dobry układ, by zamiast poświęcać czas i pieniądze na długotrwałą terapię logopedyczną albo regularne wizyty u ortodonty przygotować i zjeść wspólny, wartościowy pod względem jakościowym posiłek i koniecznie popić go wodą z otwartego kubka.

Zobaczcie jak wygląda prawidłowy i nieprawidłowy sposób korzystania z tubek (podobna zasada działa w czasie używania bidonu i słomki).


A na koniec pocieszenie dla wszystkich strapionych rodziców, którzy po przeczytaniu tego tekstu właśnie biegną wyrzucić do kosza wszystkie bidony, tubki i słomki – spokojnie. Jeśli Wasze dziecko nie boryka się z nieprawidłowościami, nie ma problemów z mową i wymową, nie ma też wad anatomicznych aparatu artykulacyjnego, a dodatkowo dobrze radzi sobie z piciem z kubka otwartego, potrafi gryźć, żuć i przełykać twarde pokarmy nie zaszkodzicie mu od czasu do czasu wprowadzając urozmaicenia w postaci kolorowej słomki, bidonu na wyjścia czy musu w tubce w podróży. Pod warunkiem, że nie będzie to jedyna forma podawania jedzenia czy picia i będzie to opcja raczej okazjonalna, sporadyczna niż codzienna praktyka. 

4 thoughts on “O tubkach i musach z punktu widzenia logopedy”

  1. Z doświadczenia powiem ze moj 7 miesięczny syn nauczyl się pic aventa polecanego przez logopedów dzięki temu ze wcześniej dalam mu to ręki mus owocowy w tubce. Także nie takie musy zle jak dzięki nim wjechał nam bidon. Dodam ze od 5,5 miesiąca życia ma rozszerzania diete blw i sam zjada normalne posilki. Zje kazda konsystencje, pije z kubka otwartego od początku. Je sam lyzeczka, wiec ciesze się ze ta tubka owocowa na wyjścia mu nie zaszkodzi. Czasem potrzeba coś czym się nie pobrudzi. Wprawdzie mozna dac suchy chleb czy jakies suche ciastka domowe ale to mu trochę zajmuje, a tubke je w niecałą minute, oczywiście zwykle 3-4 tubki po kolei bo krzyczy o więcej ale i tak szybko dziecko najedzone w podróży, gdzie nie ma warunków na spokojny posilek i krzesełka. A jeszcze sam nie siedzi.

  2. Pingback: Musy w tubkach dla niemowląt i małych dzieci - tak czy nie? - Patrycja Kalbarczyk

  3. Mój niepełnosprawny syn najpierw nauczył się pić z butelki z dziubkiem a teraz pięknie pije z otwartego kubka. Nauka tej umiejętności trwała dłuuugo i jestem mega dumna z niego, z siebie i osób pracujących z nim w przedszkolu specjalnym, Pewnego dnia zapomniałam z domu kubka, kupiłam w sklepie butelkę z dziubkiem i nie chciał z niej pić.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart
Scroll to Top